Patyki 2013: najciekawsze w minionym roku

h_2014_02_28_patyki2013
k_dlugoteksty
Z jednej strony wciąż nie udało mi się dorobić wystawnej gali (nawet Pałac Kultury odmówił), więc gdzież mierzyć się Patykowemu z nagrodami pokroju Grammy czy Oscarów. Z drugiej, od wielu lat daleko moim recenzjom do undergroundowych wynurzeń na temat nikomu nieznanych zespołów, więc w środowisku indie jestem spalony.

Wciąż jednak regularnie czytacie tego bloga, a tak zacna gromada internautów nie może się mylić (ależ proszę, rumieńcie się do woli!), czyli coś w Patykowym jednak jest. Zapraszam zatem, już bez zbędnego przedłużania, do ukoronowania minionego roku – Patyki 2013 czas rozdać!

PATYK ODSMAŻANY – najlepsza reedycja/składanka
i_nuggets1
Ta kategoria przeznaczona jest i dla składanek, i dla reedycji. Ale nawet nie śniło mi się (może za krótko śpię), że kiedyś trafi tu reedycja składanki. Nie mogło być jednak inaczej, bo recenzowane przeze mnie około roku temu „Nuggets” to zestaw niesamowicie oryginalnych, a jednocześnie fantastycznie chwytliwych perełek amerykańskiej psychodelii z lat 60. Doskonała sprawa dla wszystkich muzycznych poszukiwaczy. Polecam i żądam reedycji kolejnych części serii (bo czekają jeszcze m.in. psychodelia brytyjska, czy dźwięki z San Francisco).

PATYK NA ŻYWO – najlepszy album live
Tym razem rzecz, która powinna przypaść do gustu zdecydowanej większości z was. Mowa bowiem o zapisie festiwalu Crossroads z 2013 r. Są tu dość wiekowi murzyńscy bluesmani (B.B. King, Taj Mahal), są też ci, którzy w latach 60. i 70. jako pierwsi łączyli bluesa z rockiem (Eric Clapton, Jeff Beck, Greg Allman), są wreszcie młodociani młodzieńcy traktujący wieloletnią tradycję we własny sposób (Doyle Bramhall II, Gary Clark Jr., John Mayer). Jak to z festiwalami – trudno żebyście lubili wszystkich. Ale przy niemal 5 godzinach materiału (yup!) na pewno znajdziecie tu wiele dobroci.

PATYK ŚWIEŻY – najlepszy nowy album studyjny
i_kingkhan_idlenomore
W tej kategorii, tak jak i przed rokiem, jury podjęło wyjątkowo szybką decyzję. Zwyciężył kanadyjsko-niemiecko-hinduski King Khan i jego nagrana wraz z The Shrines płyta „Idle No More”. Chłopakom udało się stworzyć album, który wskrzesza najlepsze muzyczne idee sprzed półwiecza, ale uczynili to w taki sposób, że z pewnością nie zrażą też nikogo, kto na przeszłość patrzy z pogardą (choć mam nadzieję, że podobne indywidua na tego bloga nie zaglądają!). Ogromne zaskoczenie i ogromna przyjemność – skosztujcie koniecznie.

PATYK ROZGORYCZENIA – największe rozczarowanie
i_zztopnichtda
Jest na tym globie jeszcze szereg artystów, których – z różnych względów – warto zobaczyć na koncercie, ale wielu z nich zagląda w nasze rejony świata bardzo rzadko. Dlatego też wyjątkowo napaliłem się na występ ZZ Top, który miał odbyć się w zeszłym roku w Warszawie. Nie jest to z pewnością najważniejszy band świata, ale nagrali swego czasu parę niezłych płyt, a ostatnio wrócili do wysokiego poziomu wydając „La Futura”. Przede wszystkim jednak – jak donoszą moi szpiedzy – są świetni „lajw”. Cóż jednak z tego, skoro polski organizator… zwyczajnie zawalił sprawę i brodaci jegomoście nad Wisłą ostatecznie się nie pojawili. Szkoda, wstyd, smutek, hańba, potwarz, a nawet (wait for it…) hucpa.

PATYK DO CZYTANIA – najlepsza książka okołomuzyczna
i_pageswiatlocien_kwadrat
Różnorakich muzycznych czytadeł pojawiło się od czasu Patyków 2012 całkiem sporo. Co więcej, niemal wszystkie prezentowały naprawdę wysoki poziom. Najprzyjemniej jednak recenzowało mi się biografię Jimmy’ego Page’a pióra Brada Tolinskiego. Wywiady z samym Page’em, z jego długoletnimi współpracownikami, ciekawostki dotyczące pracy studyjnej i używanego przez głównego bohatera sprzętu, a do tego dobre tłumaczenie i świetne, oryginalne wydanie. Mnie więcej do szczęścia nie trzeba.

PATYK CELULOIDOWY – najlepszy film
i_wolfofwallstreet
A oto zupełnie nowa kategoria będąca odpowiedzią na narzekania jakoby dział kinowy bloga był zbyt rzadko aktualizowany. Poza tym rozdanie Oscarów™ już dosłownie za parę dni, więc postanowiłem wywrzeć presję na Akademii. Według mnie w tym roku największa klasę pokazał Pan Marcin ze swoim „Wilkiem z Wall Street”, wracając w fantastyczny, zaskakująco świeży sposób do schematu znanego z „Chłopców z ferajny” czy „Kasyna”. Nie fabuła jest tu jednak najważniejsza. Mogę też pominąć wspaniałe zdjęcia i ścieżkę dźwiękową (Bo Diddley!). O klasie „Wilka” świadczą bowiem przede wszystkim (znakomicie uzupełniające się) dialogi i aktorstwo – jeśli DiCaprio znowu nie dostanie statuetki… to ja naprawdę nie wiem co wymyśli następnym razem.

Możecie już powoli dopijać szampana, bo zaraz do akcji wkroczą ludzie od zwijania czerwonego dywanu. Tymczasem zapraszam was nie tylko do oczekiwania na następną wirtualną galę rozdania Patyków, ale po prostu do regularnego śledzenia bloga. Chętnie przeczytam też wasze opinie: co podobało wam się w ostatnich miesiącach najbardziej/najmniej? Piszta w komentarzach!

Źródło zdjęć: warnermusic.pl, rhino.com, bukowylas.pl, mergerecords.com, filmweb.pl, vipseats.com

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Długoteksty i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Patyki 2013: najciekawsze w minionym roku

  1. jagodowyhamak pisze:

    mam pytanie. czy bardziej wartościową lekturą, jeśli chodzi o historię zeppelinów, jest „kiedy giganci chodzili po ziemi”, czy „page w rozmowach.”? czy też może są to zupełnie inaczej napisane książki, które ciężko porównać?

    • patykowy pisze:

      Sprawa jest dość prosta: jeśli interesują cię głównie Zeppelini, to sięgnij po „Gigantów”, a jeśli wolisz skupić się na Page’u, to wybierz „Światło i cień”. Bez względu na to jakiego wyboru dokonasz – zaopatrz się też po jakimś czasie w „opcję nr 2”. :) Całkiem spoczko jest też „Młot bogów”. Standardowo natomiast NIE polecam „Schodów do nieba”.

  2. A co z ‚Tune In’ Lewisohna?

    • patykowy pisze:

      Wciąż jej nie czytałem (i pewnie przez kilka najbliższych miesięcy nie będę miał możności), ale wszelkie recenzje są na tyle entuzjastyczne, że wiążę z nią naprawdę duże nadzieje. :) A ty już miałeś okazję?

  3. Stary, ja mam tak długą listę zaległych lektur z dziedziny filozofii prawa, że nie mam możliwości przeczytania krótkiego kryminału zakupionego dawno temu, a co dopiero mówić o tomie liczącym tysiąc stron. Czytała za to Ania i okrzyknęła biblią.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s