Gitarowy jam z niemałym rozmachem

h_2014_02_19_jamzrozmachem
k_dlugoteksty
Eric Clapton, Jeff Beck, Greg Allman, Keith Richards, B.B. King… Kojarzysz tych panów? To trafiłeś doskonale.

Okładka świetna w swej prostocie. Trudno o lepszy dobór główek gitar.

Okładka świetna w swej prostocie. Trudno o lepszy dobór gitar.

Nie jest tajemnicą, że Clapton już od dłuższego czasu, regularnie co trzy lata, organizuje wielki spęd gitarzystów zatytułowany Crossroads Guitar Festival. I nie tylko u muzykę tu chodzi, bo w ten sposób zbiera środki na utrzymanie centrum leczenia uzależnień położonego na Antigui. W kwietniu 2013 r. ponownie dopiął swego, a efekt poczynań Eryka i jego znajomków trafił całkiem niedawno na różnego rodzaju krążki (CD, DVD, Blu-Ray). Niezależnie od tego czy mieliście okazję zaznajomić się z poprzednimi edycjami, na pewno nurtuje was pytanie: wyszperać z portfela tych parę dyszek czy lepiej sobie odpuścić? Wasz niezawodny bloger (owszem, chodzi o mnie) spieszy z odpowiedzią: dawać piniondze!

Można by się spodziewać, że regularnie organizowany festiwal w końcu straci na jakości, ale nic z tego. Clapton najwyraźniej wykonał parę przemyślanych telefonów, a że jest dość przyjemnym koleżką, to w Madison Square Garden stawił się tłum muzykantów, których śmiało możecie nazwać panteonem żyjących gitarzystów. A co mi tam – nazywajcie ich nawet plejadą blues-rocka! Wielbiciele pradawnych Murzynów z lubością będą podziwiać doskonałe w swej leniwości plumkanie B.B. Kinga lub nieco żywsze podrygi Taja Mahala. Fanów bardziej wyczynowych brzmień uraduje obecność pomarszczonego Jeffa Becka, a gustujący w młodocianych gwiazdach estrady dostaną m.in. Gary’ego Clarka Juniora, który co prawda płyty nagrywa przeciętne, ale koncertuje… koncertująco. Klasę pokazał też sam gospodarz, wykonując naprawdę świetnie dobrany zestaw numerów (bardzo podobny do tego z Łodzi z czerwca 2013 r., co jest dodatkowym plusem dla polskich fanów), a ponadto lepiej poradzono sobie z wyważeniem całości – w przeszłości zdarzało się bowiem, że nudziarze (utalentowani, ale jednak) pokroju Roberta Craya czy Keba Mo’ dostawali do dyspozycji zadziwiająco dużo czasu scenowego. Tym razem podobnych błędów nie popełniono.


W podsumowaniu stwierdzić więc muszę – choć nie mam na poparcie tej tezy żadnych przygotowanych przez niezależne, niemieckie instytuty statystyk – że Crossroads 2013 to najlepsza edycja festiwalu do tej pory. Co najmniej tak samo dobra muzycznie jak poprzednie części, a dużo od nich doskonalsza pod względem wizualnym (chwała niech będzie „blurejom”).  Na koniec pozwolę sobie więc na przeprowadzenie prostego związku przyczynowo-skutkowego: jeśli czytasz te słowa, to okołobluesowe klimaty muszą być ci bliskie; jeśli jest tak w istocie, to jak najszybciej zainteresuj się Crossroads 2013 – różnorodność występów w połączeniu z ogromem materiału (prawie 5 godzin!) czyni bowiem z tego festiwalu jedno z ciekawszych wydarzeń muzycznych ostatnich lat. Rzekłem.

Choć byłoby jeszcze lepiej, gdyby w końcu zaprosili i mnie.

OCENA
o_cztery

Źródła zdjęć: whereseric.com, hamneggs.nl, rhino.com

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Długoteksty i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s