Za dużo Deep Purple, za mało książki

h_2013_12_14_zaduzodeeppurple
k_dlugoteksty
Największy plus nowej biografii Deep Purple jest jednocześnie jej największą wadą. W efekcie powinno tę książkę czytać tylko bardzo konkretne grono odbiorców.

i_deeppurpleksiazkaAutorem „Deep Purple. Smoke on the Water. Opowieść o dobrych nieznajomych” (to dopiero długi tytuł!) jest Dave Thompson. Ów pan ma już na swoim koncie mnóstwo innych biografii muzycznych, nie dziwi więc fakt, że losy członków Deep Purple są w „Opowieści o dobrych nieznajomych” tylko jednym z tematów. Thompson naprawdę dużo miejsca poświęca bowiem całej scenie muzycznej, zwłaszcza tej z przełomu lat 60. i 70. Pisze przy tym także co nieco o wykonawcach mało popularnych, a zdecydowanie wartych poznania (wspomina chociażby o The Creation), co zdecydowanie należy zaliczyć mu in plus. Równie skrupulatny jest jeśli chodzi o samych Purpli – nie ogranicza się do najsłynniejszego składu z lat 1969-1973 (tzw. Mark-II), ani nawet do głównego zespołu w ogóle, wiele stron poświęcając czasom sprzed jego utworzenia, a także późniejszym projektom pokroju Rainbow Ritchiego Blackmore’a.

Niestety, zbaczając raz po raz z głównego tematu i próbując przedstawić cały zebrany przez siebie materiał, Thompson traci z oczu jedną z cech jakie powinna posiadać każda książka (także biograficzna): łatwość czytania. Są takie momenty, kiedy wrzucamy tryb fast forward i przekładamy bez czytania kolejne karty owej publikacji, albo wręcz odczuwamy chęć rzucenia nią w drugi kąt pokoju. Brak bowiem w wielu rozdziałach „Opowieści o dobrych nieznajomych” potoczystej, świeżej narracji. Jak się okazuje po chwili, jest to nie tylko wynik nieumiejętnego wyważenia materiału przez autora, ale i nie do końca udany dobór tłumacza (w tej roli pan Jarosław Rybski). Określenie „witch-hunt” (nagonka) zostaje przez niego przetłumaczone dosłownie jako „polowanie na czarownice” (co w konkretnym kontekście daje niezwykle koślawe zdanie), muzyka bubblegum (in. bubblegum pop) staje się po prostu „guma balonową” (czyniąc wypowiedź Ozzy’ego Osbourne’a zupełnie niezrozumiałą), natomiast w miejsce określenia „concept album” (album koncepcyjny) dostajemy jakiś „koncept albumu” (co też zabija sens przekazu). Dorzucić do tego wszystkiego należy jeszcze garść zdań zwyczajnie niepoprawnych stylistycznie.

Biografia ta może więc służyć jako przykład, że nie należy nigdy przesadzać ani w jedną, ani w drugą stronę. Jej autor, posiadając niewątpliwie dużą wiedzę na temat przemysłu muzycznego, nie potrafi przedstawić jej w zgrabnej, zachęcającej czytelnika formie, natomiast tłumacz wykazuje wyraźne braki w zakresie znajomości sformułowań muzycznych (i nie tylko), co przekłada się na jeszcze większe trudności ze zrozumieniem tekstu. Ostatecznie więc okazuje się, że „Opowieść o dobrych nieznajomych” jest książką niezwykle wartościową, ale zdatną do użytku tylko i wyłącznie dla zapalonych fanów Deep Purple, którzy to – w pogoni za coraz mniej znanymi faktami dotyczącymi swoich idoli – są w stanie pokochać tę biografię przymykając oko na jej różne mankamenty. I choć ja do takich osób nie należę, to przekonany jestem, że znajdzie się ich w Polsce całkiem spora gromadka.

Źródła zdjęć: wsqn.pl, rockrollheavymetal.blogspot.com

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Długoteksty i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s