Pan McCartney uczy nas o różnorodności

h_2013_10_19_panmccartneyuczy
k_dlugoteksty
Kiedy zacząłem słuchać „New” Paula McCartneya, już po paru numerach wydawało mi się, że mam na temat tej płyty wyrobione stanowcze zdanie.

Okładka (w kilku wariantach) jest dość urzekająca. Choć ja tu widzę nie "New", ale "Mew".

Okładka (w kilku wariantach) jest dość urzekająca. Choć ja tu widzę nie „New”, ale raczej „Mew”.

Wystarczy, że włączycie sobie początkowe „Save Us” i już będziecie wiedzieli, co miałem na myśli – jest nierówno. Nie w obrębie całego albumu, ale na każdym utworze z osobna. Zaczyna się nowocześnie (pierwsze wrażenie? elektroniczny skok w bok Paula, czyli projekt Fireman), z ciekawym riffem, ale już po paru taktach dostajemy „typowego McCartneya”. I nie jest to, wbrew zapowiedziom niektórych krytyków, pełen nowych pomysłów Macca z czasów Beatlesów czy Wings, ale raczej ten z ostatnich 15 lat – operujący przyjemnymi, ale wtórnymi melodiami (np. tytułowe „New” powtarza dźwięki z „Too Much Rain” z 2005 r.). Nie do końca dobrze brzmią też momenty („Early Days”) kiedy McCartney stara się wchodzić z wokalem w wysokie rejestry – z biegiem lat jego barwa uległa zmianie i powinien zdawać sobie z tego sprawę, wykorzystując raczej „nowe, niskie rejony” (jak w „Mr. Bellamy” z „Memory Almost Full”).

I kiedy tak odnotowywałem kolejne słabe punkty… okazało się, że McCartney dopiero się rozpędzał. W dalszej części płyty wciąż zdarzają się mniej fajne momenty (vide „Looking at Her”), ale powoli niezdecydowanie zaczyna przeradzać się w różnorodność. Bardzo bluesowe w klimacie „Get Me Out of Here” sąsiaduje ze ścianą dźwięku w „Road”, a „Appreciate” przywodzi na myśl elektroniczne eksperymenty Paula z lat 80. – tyle tylko, że bardziej udane. Przede wszystkim jednak coraz bardziej słyszalny jest znak firmowy McCartneya, czyli bogactwo melodii: w jednym tylko „I Can Bet” (poniżej) jest ich tyle, że niejeden kompozytor z radością obdzieliłby nimi cała płytę. Dorzućcie do tego teksty, które – co też u Paula nie dziwi – są dokładnie przemyślane, zarówno w warstwie znaczeniowej, jak i brzmieniowej (w dzisiejszych czasach rzadkość), no i jeszcze coś, co raduje mnie w sposób szczególny: zaskakujące aranżacje (niejednokrotnie zastanawiałem się „co to, do cholery, za instrument?!”).


Generalnie sprawdza się stara prawda, że klasę albo się ma, albo nie. McCartney ma ją z pewnością i po raz kolejny to udowodnił. „New” wchodzi więc do bogatego katalogu płyt Paula co prawda pozostając w cieniu bardziej rewolucyjnych poprzedników, ale na pewno z podniesioną głową. Niejednorodność, na którą narzekałem na początku recenzji (o ja głupi, niedoświadczony), okazuje się być dużym plusem – żeby bowiem dobrze poznać ten album, trzeba do niego wielokrotnie wracać. Ja będę.

OCENA
o_cztery
pomysł: 3 | teksty: 4 | melodie: 4,5 | aranżacja: 4

Źródła zdjęć: classicrock.about.com, amazon.co.uk

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Długoteksty i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Pan McCartney uczy nas o różnorodności

  1. me pisze:

    „Early Days” to jedna z najlepszych ballad McCartneya ever. Myślisz, że on nie wie, że pewnych dźwięków już czysto (czyli w ogóle) wokalem nie wyciągnie? Przy powierzchownej ocenie dla Ciebie może to nie brzmi dobrze, ale dla mnie ma to zupełnie inny wymiar – traktuję to bardziej jako celowe i odważne zagranie świadomego artysty, zwłaszcza w piosence w której wraca do pierwszych dni swojej kariery. Uwierz mi, on to słyszał przed premierą płyty i gdyby nie chciał tego opublikować, to by tego nie zrobił, albo przerobił ten kawałek piosenki. Skoro jednak tak zostało, to najwyraźniej taki był cel.

    • patykowy pisze:

      Bardzo wiarygodna i (przede wszystkim) ciekawa interpretacja – daje do myślenia. Co prawda nie przekonuje mnie do „Early Days” w stu procentach, bo wciąż uważam, że dało się wybrnąć z sytuacji inaczej i to na kilka sposobów (jednocześnie zachowując emocjonalny wydźwięk utworu, jak i dopracowując go muzycznie), ale z pewnością nie można tego numeru skreślać. Czego zresztą nigdy nie czyniłem.

      Niezwykle lubię takie komentarze. Pozdrawiam serdecznie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s