Dzicy debiutanci kontra amerykańska tradycja

h_2013_10_04_dzicydebiutanci
k_dlugoteksty
Raz na parę lat młodzi muzycy, zainspirowani brzmieniem sprzed paru dekad, zakładają własny zespół i biorą się za bary z tradycją. Tym razem nierówną walkę podjęli The Wild Feathers. Zostali znokautowani w pierwszej rundzie, czy też skończyło się na paru zadrapaniach?

i_wildfeathers

Swój pierwszy krążek Wild Feathers zatytułowali w sposób niezbyt zaskakujący – „The Wild Feathers”

Owi debiutujący muzykanci (w liczbie pięciu) za swoją bazę obrali Nashville. Już samo to miasto, rozsławione przez Johnny’ego Casha czy Williego Nelsona, sprawia, że na zespole spoczywa duża odpowiedzialność. To jednak nie wszystko, bo The Wild Feathers w żadnym wypadku nie kryją się ze swoimi muzycznymi inspiracjami – wystarczy wejść na ich kanał na YouTube, by przekonać się, że w swoim repertuarze mają covery Toma Petty’ego i Heartbreakers, Levona Helma, czy Boba Dylana. Tego ostatniego supportowali nawet podczas niedawnej trasy koncertowej (podobnie jak Williego Nelsona).

To z pewnością inspiracje z najwyższej półki amerykańskiego folku (czy szerzej – tzw. americany), ale przecież dobre wzorce nie wystarczą – ja na przykład bardzo lubię Jamesa Browna, ale moje podrygi przy myciu zębów ani trochę nie przypominają jego wygibasów. Trzeba jednak przyznać, że Wild Feathers nie ograniczają się do podpatrywania i przyprawiają tradycję dużą ilością własnych pomysłów. Co więcej, czasami wychodzi im to mieszanie naprawdę bardzo dobrze. Otwierające płytę „Backwoods Company” to mocne, pełne energii uderzenie z naprawdę soczystym riffem. Refren, choć oparty na folkowym schemacie, brzmi niezwykle świeżo. Jeszcze lepiej ma się sprawa z „Hard Wind”: niezbyt szybki, choć nieustannie prący do przodu rytm, świetne harmonie wokalne oraz przywodzące na myśl Hendriksa proste, ale chwytliwe wejścia gitar sprawiają, że naprawdę czuć w tym utworze tytułowy wicher.


Niestety, wspomniane dwa numery to skarby pośród morza przeciętności. Wyraźnie widać, że młodzieńcy z Nashville mają w głowach dużo pomysłów, ale zawsze brakuje im wykończenia. W „I’m Alive” znajdziemy ciekawe (choć na pewno nie oryginalne) melodie i pochody akordów, ale wszystko psuje koszmarny refren. W „American” i w „I Can Have You” nasze ucho wyłapuje bardzo fajne partie klawiszy, ale co z tego jeśli trwają one raptem po kilka sekund (tak samo jest z harmonijką w „Backwoods Company”). Stosunkowo ciekawy tekst w „Left My Woman” szlag trafia przez zaskakująco kiepskie wokale. I tak przez niemal całą płytę: fajnie, fajnie… i nagle BAM! Kiszka. Najwyraźniej Wild Feathers mają albo zbyt małe doświadczenie jeśli chodzi o pracę w studiu, albo też zbyt duże mniemanie o własnych umiejętnościach. Poza tym z całą pewnością cierpią na zespół Clarka-Juniora (album trwa ponad 50 minut, więc bez problemu można byłoby go skrócić i zyskać przy tym na jakości).

Płyta w żadnym nie powoduje u słuchającego katuszy, więc ostatecznie polecam każdemu fanowi amerykańskich brzmień by jej skosztował. Faktem jest jednak, że niektóre numery nadają się tylko do tego, by w ich trakcie pójść zaparzyć herbatę (a 4-5 herbat w ciągu godziny to nie przetworzy nawet królowa brytyjska). Uważam, że chłopaków stać na dużo więcej i jeśli tylko zerkając w stronę starszych kolegów po fachu podłapią nieco inspiracji, zachowując przy tym swój młodzieńczy entuzjazm, to wróżę im jeszcze parę naprawdę dobrych płyt. Ta debiutancka jest tylko niezła.

OCENA
o_trzy
pomysł: 2,5 | teksty: 3 | melodie: 4 | aranżacja: 3,5

Źródła zdjęć: warnermusic.pl, americansongwriter.com

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Długoteksty i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Dzicy debiutanci kontra amerykańska tradycja

  1. Dawidsu pisze:

    Kilka coverów na ich youtubowym kanale jest nawet strawnych, ale płyta to jedna wielka kiszka. Słuchałem jej na Spotifaju i nie dotrwałem do końca żadnego utworu, choć z chcąc być rzetelnym, próbowałem. Wokale są irytujące, aranżacja mnie mierzi, a konstrukcja piosenek odstręcza. Korzeni amerykańskiej muzyki na płycie nie ma wcale – jest tylko ich wyobrażenie przez przeciętnego młodego Amerykanina, co przypomina sytuację z nowoczesnym country, czyli popem granym z użyciem instrumentów typowych dla tego gatunku.

    • patykowy pisze:

      Tak jak ich fani przesadzają w jedną stronę („American music is back!”), tak ty przesadzasz w drugą, panie dzieju. Nie ma w ogóle korzeni muzyki? To se puść refren z „Backwoods” (od słów „Maybe down by the all down cheat”), o którym wspominałem i zastanów się raz jeszcze. Typowy folkowy pochód akordów, typowa folkowa melodia. Słuchałem przed chwilą Mudcrutch i jest to samo.

      Generalnie bliżej mi do twojej opinii niż do bycia fanem WF (bo mimo wszystko tej tradycji jest tam bardzo mało – brakuje mi na przykład straszliwie jakiejś mandoliny albo skrzypiec), ale radykalne opinie typu „jedna wielka kiszka” można wygłaszać jak się jest zbuntowanym nastolatkiem, a nie poważnym melomanem jak ty. Bo inaczej to trochę jak mówienie, że Beatlesi to grający słodkie, proste, rockandrollowe piosenki boysband. Czyli wycinek rzeczywistości zamiast całego obrazu.

      A poza tym to jesteś głupi i gruby.

      • Dawidsu pisze:

        Ja w głębi duszy jestem zbuntowanym nastolatkiem. :P Posłuchałem sobie jeszcze raz Backwoods Company i pochód akordów wiosny nie czyni. Melodia rzeczywiście jest miejscami trochę folkowa (choć raczej trochę bardziej country, ale to nieistotne), ale zaśpiewana w taki sposób, że nie mogę tego słuchać. To jest takie „nowe” śpiewanie, typowe dla tych wszystkich pop-rocków. Kilka riffów (moim zdaniem kiepskawych) i trochę harmonijki nie pomoże. Ocena TRZY na pięć to moim zdaniem gruba (i głupia) przesada.

  2. Nie przemawiają do mnie ani odrobinę, choć miałem nadzieję, że mnie zaskoczysz czymś interesującym. Zupełnie niesmaczne. Nie przejmuj się, to nie Twoja wina :-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s