Przodkowie Django

h_2013_01_15_przodkowiedjango
k_kinonotatki
Już w najbliższy piątek premiera „Django” – nowego westernu Quentina Tarantino. W ramach przygotowania do seansu stworzyłem dla was subiektywny wybór najważniejszych momentów w historii tego gatunku.

W samo południe

i_highnoonTen pochodzący z 1952 r. film jest być może najbardziej znanym westernem w naszym kraju. Wszystko to za sprawą plakatu Tomasza Sarneckiego, na którym w 1989 r. Gary Cooper zachęcał do wspierania „Solidarności” podczas wyborów parlamentarnych. W samym filmie aktor ów kreuje postać szeryfa Willa Kane’a. Tenże, w obliczu powrotu z więzienia groźnego bandyty, musi zrezygnować z planów przejścia na emeryturę i bronić swojego miasteczka. W tym momencie jednak objawia się nieszablonowość fabuły westernu Freda Zinnermanna – mieszkańcy Haydeville nie mają bowiem zamiaru bohatersko stawiać czoła bandytom, Kane pozostaje na placu boju sam, opuszczony nawet przez żonę. „W samo południe” jest więc tak naprawdę protoplastą tzw. antywesternu – gatunku, który miał się pojawić na ekranach dopiero kilka, a nawet kilkanaście lat później. Warto też zwrócić uwagę na ciekawy zabieg reżysera: czas, który upływa w filmie niemal dokładnie odpowiada czasowi, którzy spędzamy oglądając go przed telewizorem.


Siedmiu wspaniałych

i_magnificent7To już western nieco bardziej klasyczny, ale równie interesujący. Przedstawiona w nim historia jest stosunkowo wierną kopią fabuły pewnego dość egzotycznego dla nas filmu, a mianowicie „Siedmiu samurajów” Akiry Kurosawy z 1954 r. („Wspaniali” trafili na ekrany 6 lat później). Japońscy chłopi zostali zamienieni na amerykańskich farmerów, samuraje na kowbojów, ale główna oś fabuły pozostała taka sama – garstka ludzi broni wioski przed nękającymi ją regularnie bandytami. Przyznać trzeba, że brzmi to dość sztampowo – tym większa zasługa Johna Sturgesa, który adaptując film Kurosawy do bardziej zachodnich realiów uczynił go jednocześnie niesamowicie wciągającym. A to m.in. dzięki przedstawionym bohaterom (zagranym przez takie gwiazdy jak Steve McQueen i Charles Bronson), spośród których wielu daleko jest do miana kryształowych, nieskazitelnych postaci. „Siedmiu wspaniałych” to wciąż, mimo upływu półwiecza, dwie godziny naprawdę godziwej rozrywki.


Poszukiwacze

i_searchersChoć John Wayne – gwiazda westernu – rozpoczął karierę aktorską już w latach 20. ubiegłego wieku, to prawdziwą sławę zdobył dopiero w latach 50., m.in. za sprawą roli Ethana Edwardsa w „Poszukiwaczach” właśnie. Edwards, wracając z wojny secesyjnej, udaje się w kierunku rancza swojego brata, na którym planuje w spokoju egzystować do końca życia. Plany psują mu Indianie z plemienia Komanczów, którzy najeżdżają ranczo, wyrzynają część rodziny i porywają bratanicę Ethana – Debbie. Rozpoczyna się wieloletni, męczący pościg, podczas którego coraz dokładniej poznajemy głównego bohatera. Wayne w niezwykle prawdziwy sposób odegrał postać chętnie powielaną później w innych filmach – zmęczonego życiem, zgryźliwego, przepełnionego nienawiścią byłego wojaka. Kiedy okalecza zwłoki martwego Indianina (by ten nie zaznał spokoju po śmierci), nie potrafi zaufać towarzyszącemu mu Marty’emu (bo ten jest w 1/8 „czerwonoskóry”), czy wreszcie planuje zabić poszukiwaną przez tyle lat Debbie (bo ta wyszła za mąż za Komancza) – sami nie wiemy, czy jeszcze stoimy po stronie Edwardsa, czy też zaczynamy wspierać jego przeciwników. Cała sprawa staje się jeszcze ciekawsza, jeśli uwierzymy w informację, iż John Wayne na planie wciąż zachowywał się jak grana przez niego postać.


Dzika banda

i_wildbunchNa początku lat 60. XX w. klasyczne produkcje z broniącymi prawa i moralności szeryfami zaczęły tracić na popularności. Widzowie oczekiwali czegoś innego – otrzymali to dzięki serii tzw. antywesternów, z „Dziką bandą” Sama Peckinpaha na czele. Zmiany widać już na początku filmu: okazuje się bowiem, że obserwować będziemy losy grupy starzejących się oprychów. Świat wokół nich zmienia się, mit Dzikiego Zachodu odchodzi w przeszłość, a oni w takiej rzeczywistości nie potrafią się odnaleźć. Jedyne do czego są zdolni, to posyłanie kul w kierunku ciał ludzi, którzy im podpadli. Wkrótce nadchodzi szansa na wykorzystanie owych umiejętności, bowiem jeden z grupy zostaje aresztowany. Przyjaciele postanawiają go odbić, choć oczywistym jest, że to misja samobójcza. Przez cały seans towarzyszą nam więc uczucia takie jak niepewność, zmęczenie i rezygnacja. „Dzika banda” to także – podobnie jak inne filmy Peckinpaha (choćby dramat „Nędzne psy” z 1971 r., czy „Dajcie mi głowę Alfredo Garcii” z 1974 r.) – dzieło przesiąknięte brutalnością. Już na samym początku, podczas napadu na bank dochodzi do krwawej strzelaniny, a później wcale nie jest milej.


Pat Garrett i Billy Kid

i_patgarrettGranice między tym co dobre a tym co złe, między protagonistami a antagonistami, przekroczył Peckinpah jeszcze bardziej w kolejnym westernie. To, że ów film powstał jest zresztą małym cudem, bo Peckinpah w trakcie kręcenia bardzo rzadko był trzeźwy, co powodowało liczne problemy. Jednym z bohaterów jest tu Pat Garrett (grany przez Jamesa Coburna), który właśnie został mianowany szeryfem. Wydaje nam się więc, że powracamy do schematu znanego z klasycznych westernów. Tak się jednak nie dzieje, bowiem Garrett to w rzeczywistości eks-bandyta z krwią wielu ludzi na rękach. Sprawa komplikuje się dodatkowo, gdy okazuje się, że ma on za zadanie złapać swojego przyjaciela – pozostającego ciągle poza prawem Billy’ego Kida. I choć teoretycznie powinniśmy kibicować Garrettowi, to niewątpliwie sympatyczna postać Billy’ego (w tej roli Kris Kristofferson) oraz fakt, iż szeryfa motywują głównie pieniądze, sprawiają, że sprzeczne emocje będą nam towarzyszyć przez cały film – od początku, aż do kulminacyjnej, pozostającej w pamięci rozgrywki w Fort Sumner. Ciekawostką jest, iż znany skądinąd Bob Dylan, który skomponował muzykę do filmu, gra też w nim rolę dość enigmatycznego Aliasa, co swoją drogą wychodzi mu całkiem nieźle.


Dobry, zły i brzydki

i_goodbaduglyKolejne odświeżenie gatunku i wybawienie dla Hollywood przyszło ze strony dość niespodziewanej, a mianowicie ze słonecznej Italii. Stoi za tym Sergio Leone i jego spaghetti westerny – z jednej strony hołd dla klasycznych dzieł, z drugiej pastisz gatunku, z trzeciej mnogość inspiracji pozawesternowych. Duża też w tym wszystkim rola Clinta Eastwooda, który – choć wcześniej wystąpił już w kowbojskim serialu „Rawhide” – wypłynął na szerokie wody popularności właśnie po odtworzeniu w kolejnych filmach Leone postaci niezwykłego, małomównego zabijaki nazywanego powszechnie Bezimiennym (choć tak naprawdę posiada on imię lub przezwisko – w każdej części inne). Warto obejrzeć całą tzw. dolarową trylogię włoskiego reżysera, ale jeśli chcemy ograniczyć się do jednego filmu, to pomińmy „Za garść dolarów” oraz „Za kilka dolarów więcej” i skupmy się na zwieńczeniu serii, a więc na „Dobrym, złym i brzydkim” z 1966 r. To prawie 3 godziny tego, co w westernach najlepsze, kończące się absolutnie ikoniczną sceną potrójnego pojedynku tytułowych rewolwerowców.


Pewnego razu na Dzikim Zachodzie

i_onceuponPo wyreżyserowaniu „Dobrego, złego i brzydkiego” Sergio Leone postanowił porzucić tworzenie filmów o kowbojach na rzecz innych gatunków i choć ostatecznie udało mu się np. odnieść sukces w kinie gangsterskim („Dawno temu w Ameryce” z 1984 r.), to w 1968 r. stworzył jeszcze jeden western. Film początkowo nie zdobył serc publiczności (m.in. dlatego, że w ostatniej chwili pierwotną, niemal 3-godzinną wersję okrojono do 2 godzin i 25 minut), współcześnie jest jednak doceniany przez niemal wszystkich krytyków, nazywa się go jednym z najważniejszych westernów wszechczasów, trafił nawet do amerykańskiej Biblioteki Kongresu. Henry Fonda wciela się tu w rolę głównego złego (co było dla niego na tyle nietypowe, że początkowo próbował wystąpić z brązowymi szkłami kontaktowym i zapuszczonymi wąsami, na co nie zgodził się Leone). Zmierzyć się z owym bandytą ma bohater o przezwisku Harmonijka grany przez Charlesa Bronsona. Otrzymujemy jedną z ciekawszych historii o zemście, a także – co nie mniej istotne – mnóstwo pojedynków na rewolwery. Wszystko to doprawione wspaniałą ścieżką dźwiękową od (regularnie współpracującego z Leone) Ennio Moricone.


Bez przebaczenia

i_unforgivenListę zamyka western z 1992 r. wyreżyserowany przez tego, który wcześniej zwykł raczej stać po drugiej stronie kamery – Clinta Eastwooda. Opowiedziana w nim historia osadzona zostaje w miasteczku Big Whiskey, gdzie niedawno doszło do okaleczenia prostytutki o imieniu Delilah. Jej koleżanki oferują sumę pieniędzy temu, kto dokona zemsty na odpowiedzialnych za ów akt przemocy bandytach, na co przystają Will Munny (sam Eastwood) oraz Ned Logan (Morgan Freeman). Sprzeciwia się jednak całej sytuacji szeryf Daggett (Gene Hackman), który pragnie za wszelką cenę utrzymać spokój w miasteczku. Sytuacja jest więc skomplikowana, niejednoznaczna, a ponadto w pełni zanurzona w mrocznym, brudnym klimacie. Eastwood pracując nad „Bez przebaczenia” miał już ponad 60 lat i to właśnie chyba owo doświadczenie pozwoliło mu na stworzenie ostatniego jak dotąd ponadprzeciętnego, oryginalnego westernu. „3:10 do Yumy” z 2007 r. czy „Prawdziwe męstwo” z 2010 r. to bowiem jedynie solidne przeróbki znanych już filmów. Cała nadzieja więc w Quentinie Tarantino i jego „Django”.

Źródła zdjęć: filmweb.pl, pictureshowpundits.com

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kinonotatki i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Przodkowie Django

  1. Tommy pisze:

    Stary, jak mogło zabraknąć westernu wszech czasów, czyli ‚Rio Bravo’? Dean Martin, John Wayne, Ricky Nelson i urocza Angie Dickinson… Kojarzysz kultową scenę ‚My Rifle, My Pony and Me’? Nie znam się na filmie, nie jestem kinomanem, więc być może nie powinienem się wypowiadać w temacie, ale pamiętam jak jeszcze w dzieciństwie zachwyciłem się tym obrazem.

    • patykowy pisze:

      Jak w przypadku każdego zestawienia: zwyczajnie nie ma miejsca na wszystko. ;) Starałem się wybrać zróżnicowane przykłady i stąd nie zmieściły się „Rio Bravo”, „The Treasure of the Sierra Madre”, „Butch Cassidy and the Sundance Kid”, „Duck, You Sucker”, czy „Dances with Wolves”.

  2. BartekJ. pisze:

    Brakło przede wszystkim oryginalnego Django w (reż. Sergio Corbucci)

    • patykowy pisze:

      Powiem szczerze, że wolałem się nie zagłębiać w ten temat, bo westernów z Django jest kilkadziesiąt, a nawet gdybym ograniczył się do najważniejszych („Django”, „Django Kill”, „Sukiyaki Western Django”…), to i tak stanowiłyby jakąś połowę całej listy. ;) Twoja uwaga jest jednak mimo wszystko słuszna, dlatego też poniżej wrzucam link dla zainteresowanych:

      http://en.wikipedia.org/wiki/Django_%28character%29

      • BartekJ. pisze:

        A tak na marginesie Franco Nero (odtwórca głównej roli w Django(1966) ) wystąpił w filmie Tarantino, w zabawnej skądinąd scenie.
        Jeśli ktoś nie zauważył podpowiem: D_J_A_N_G_O

  3. Tiger pisze:

    @BartekJ
    „D” jest nieme. Majstersztyk!

    Odnośnie filmu Django:
    Czego niestety nie można powiedzieć o filmie. Jako, że nie jestem wyjątkowym fanem Westernów (mimo iż „Bez przebaczenia” i „Dobry, Zły i Brzydki” należą bez wątpienia do filmów, do których wracam) film Tarantino nie przypadł mi do gustu. Ogólnie historia wydaje mi się troszkę naciągana i zbyt dużo wyszukiwania w nim akcji tam gdzie jej nie ma. Natomiast rola Christophera Waltza zdecydowanie zasługuje na statuetkę w tym roku, bardzo wyrazista, ciekawa postać którą stworzył na prawdę da się lubić. A oprócz tego? Po prostu: Tarantino.

    P.S. Może to historyczne zboczenie, ale akcja filmu, o ile kojarzę rozgrywa się w 1858/1859 roku. A Dynamit został wynaleziony przez Nobla w 1867. Podobnie, Ku Klux Klan, został założony dopiero po wojnie secesyjnej.

    Ogólnie, film do oglądnięcia, ale nie wiem czy polecenia dalej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s