Pink Floyd to moi dobrzy przyjaciele

h_2013_01_02_floydfriends
k_dlugoteksty
Jeśli Pink Floyd jest jednym z waszych ulubionych zespołów, to „Prędzej świnie zaczną latać” stanie się jedną z waszych ulubionych książek.

i_predzejswinieAutor tejże, czyli Mark Blake, stworzył biografię w zasadzie doskonałą. Działalność Floydów zostaje przedstawiona od samego początku do czasów najnowszych. Warto przy tym zauważyć, że prehistoria zespołu (a więc lata młodzieńcze i działalność jeszcze przed ostatecznym sformowaniem bandu) nie została potraktowana po macoszemu. Podobnie jest z „okresem barrettowskim” – Blake poświęca ówczesnej muzyce Floydów, jak i samemu Sydowi Barrettowi zaskakująco dużo stron. Dla mnie to ogromny plus. A później nie jest w żadnym wypadku gorzej. Otrzymujemy naprawdę wyczerpującą dawkę informacji dotyczącą powstawania zarówno słynnych płyt grupy, pokroju „Dark Side of the Moon”, jak też wielu projektów pobocznych.

Do tego dochodzą wiarygodne charakterystyki poszczególnych członków Pink Floyd (dziwactwa Barretta, żale Wrighta, megalomania Watersa…). Wszystko to poparte wieloma wywiadami, stertą czasopism z epoki itp. To jednak nie koniec, bo Mark Blake pisząc „Prędzej świnie…” miał w rękawie jeszcze dwa asy, których wielu autorom biografii muzycznych brakuje. Po pierwsze, nie skupił się jedynie na zespole, ale przedstawił nam cały kontekst, a więc np. niezwykle barwne brytyjskie społeczeństwo lat 60. Po drugie natomiast, napisał on swoją książkę w sposób niezwykle naturalny, bez zbędnego „przesadyzmu” – gdy czytamy o sesjach do kolejnego albumu, to czujemy się nie jak krytycy patrzący na wszystko z nabożną pompatycznością kilkadziesiąt lat później, ale raczej jak uczestniczący w całym procesie przyjaciele zespołu.

Tak jak nie było zaskoczenia przy niedawnych wrażeniach z „Celebration Day”, tak też nie oczekujcie szoku w podsumowaniu tejże recenzji „Prędzej świnie zaczną latać”. Moim zdaniem, to po prostu jedna z trzech, czterech najlepszych biografii muzycznych jakie miałem do tej pory okazję czytać (jedyna, którą bez zająknięcia się określiłbym jako zdecydowanie lepszą, to Beatlesowska „Antologia”). Każdy kto interesuje się tzw. klasycznym rockiem powinien po nią sięgnąć, a już dla fanów Pink Floyd to po prostu obowiązkowy składnik półki z książkami. Chociaż wcale nie ma dwudziestu czterech rozdziałów (mrug mrug).

P.S. – Nieco denerwujący jest tylko podtytuł biografii. Czy wszystko musi być teraz „prawdziwą historią”?

Źródła zdjęć: wydawnictwosqn.pl, pinkfloyd.com

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Długoteksty i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Pink Floyd to moi dobrzy przyjaciele

  1. Kinga P. pisze:

    Jakie książki są w Twojej trójce (czwórce) najlepszych biografii muzycznych, poza wymienionymi : „Antologią” Beatlesów oraz biografią Pink Floyd Marka Blake’a?
    Pozdrawiam

    • patykowy pisze:

      Na pewno autobiografia Erica Claptona. Dobre są też: „Nikt nie wyjdzie stąd żywy” Hopkinsa i Sugermana oraz biografie Johnny’ego Casha i Jimiego Hendriksa z Wydawnictwa Dolnośląskiego. A już tak „pozabiografiowo”, to warto przebrnąć przez „1001 albumów muzycznych” Roberta Dimery’ego.

      • Prawie 10 lat temu, by czytać „Nikt nie wyjdzie stąd żywy” urywałem się ze szkoły. Mimo grudniowej pogody przesiadywałem wytrwale na ławce w parku, z książką w zmarzniętych dłoniach :-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s