Dzień prawdziwie świąteczny

h_2012_12_09_dzienswiateczny
k_dlugoteksty
Zaskakującej recenzji nie oczekujcie – „Celebration Day” Led Zeppelin to naprawdę dobry koncert.

i_celebrationdaycdKiedy trzy miesiące temu zawiadamiałem o zbliżającej się, długo oczekiwanej premierze kinowej i płytowej wersji koncertu z 2007 r., wszystko wskazywało na to, że klapy nie będzie. Relacje z (przecież już dość dawnego) koncertu były niezwykle pozytywne, zdawały się to też potwierdzać udostępnione trailery. Jak jednak wiemy rzeczywistość lubi rozmijać się z oczekiwaniami. Tak jednak tym razem nie było. Obejrzałem koncert na Blu-ray, wysłuchałem go na płytach audio i stwierdzam z całą pewnością: jest przepotężnie.

Zeppelini grają przez niemal dwie godziny, a mimo to zupełnie nie nudzą. Obecne są tu największe hity – takie jak „Whole Lotta Love”, „Kashmir”, czy Stairway To Heaven” – a każdy z nich wykonany jest przez zespół tak dobrze jak n-dziesiąt lat temu. Mam wręcz wrażenie, choć dla niektórych może być to świętokradztwo, że momentami nawet lepiej. Pojawiają się też dwa utwory nieco mniej znane, tj. „In My Time of Dying” oraz „Nobody’s Fault But Mine” i muszę stwierdzić, że oba są jednymi z mocniejszych punktów koncertu. Zwłaszcza ten pierwszy, ze wspaniałym użycie slide’a na gitarze. Wszyscy członkowie zespołu pokazują wysoką klasę. John Paul Jones znakomicie radzi sobie zarówno z basem, jak i klawiszami, a młody Jason Bonham naprawdę umiejętnie korzysta z genów pozostawionych mu przez ojca.

Jeśli miałbym wskazać jakiś minus, to mój karzący paluch powędrowałby w kierunku jednego z gitarowych idoli całych rzesz muzyków (w tym mnie), czyli Jimmy’ego Page’a. O ile Robert Plant, który przecież w latach 70-tych odstawiał nieziemskie fanfaronady, tutaj jest spokojnym i zdecydowanym, prawdziwym gospodarzem i mentorem sceny rockowej, to Page niestety momentami przekracza granicę. Widoczne na zapisie wideo strojone przez niego miny raczej nikomu nie przeszkodzą (choć mnie trochę irytowały), ale niestety jego zachowanie przekłada się trochę na sferę muzyczną. Często nadmiernie kombinuje, próbuje zmieniać znane wszystkim melodie, co byłoby godne pochwały gdyby nie fakt, że momentami mu te improwizacje po prostu nie wychodzą. Jest to jednak z pewnością minus niewielki, ledwie zauważalny, nieco naciągany.


Tak jak i cała recenzja nie jest zaskakująca, tak też jej koniec pozbawiony będzie szokujących morałów i dowcipnej puenty. „Celebration Day” to 16 długich utworów pełnych dopracowanego, angażującego, staroszkolnego grania. Jeśli ktoś jeszcze zastanawia się nad zdobyciem owego wydawnictwa, niech lepiej chlaśnie się hałaśliwie wewnętrzną częścią dłoni w czoło i popędzi do sklepu. Zwłaszcza, że podstarzali rockmani nie żądają za owe rarytasy zbyt wiele. Zestaw Blu-ray + 2 płyty CD, to koszt niewiele tylko przekraczający standardową cenę, jakiej życzy sobie wielu artystów za jednopłytowy album audio. I to mnie się podobie!

OCENA:
o_czteryipol

Źródła zdjęć: clevescene.com, warnermusic.pl

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Długoteksty i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Dzień prawdziwie świąteczny

  1. Ania pisze:

    Świetne, jako ich fanka, muszę nabyć ich blu ray:)

  2. Anonim pisze:

    PACIO GDZIE SĄ JAKIEŚ NOWE ARTUKUŁY?!?!?!?!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s