Jest jeszcze nadzieja dla Ameryki



Lubię być zaskakiwany. Zwłaszcza pozytywnie. Ostatnio udała się ta sztuka zespołowi Carolina Chocolate Drops.

W moim mniemaniu rynek amerykańskiej muzyki tradycyjnej od dłuższego czasu ma się nie najlepiej. Zamiast porządnego country otrzymujemy kiepskie, popowe piosenki śpiewane przez kolesi, którzy w kowbojskich kapeluszach wyglądają tak samo naturalnie, jak ja w kombinezonie mechanika samochodowego. Blues grany jest bez feelingu, albo też wykorzystywany jedynie jako kolekcja sampli dla raperów. Pieśni spirituals praktycznie nie istnieją w szerszym obiegu. Wydawałoby się, że fanom takiej muzyki pozostaje jedynie zamknięcie się na nowoczesność, wracanie do nagrań sprzed kilkudziesięciu lat imruczenie pod nosem „lepiej już było”.

Raz na jakiś czas wypływa jednak wykonawca, który przywraca nam wiarę w ludzkość. Parę miesięcy temu uradował mnie polecony przez kolegę Charlie Parr, a teraz zrobili to Carolina Chocolate Drops. „Leaving Eden” to nie pierwszy longplay w ich karierze, ale pierwszy po jaki sięgnąłem ja. Po przesłuchaniu mam szczerą chęć by zbadać kolejne. „Leaving Eden” jest bowiem albumem pełnym i dopracowanym. Mimo aż 15 utworów żadnego z nich nie można określić jako niepotrzebnego. Jaka to muzyka? Najprościej byłoby użyć terminu „americana”, bo mieści on w sobie folk, country, bluesa, gospel i spirituals, czyli właśnie to, co grają nam CCD. Dom, Rhiannon i Hubby – bo takie przezwiska nosi trzon zespołu – trochę komponują sami, ale widać też na płycie ich znajomość amerykańskiej tradycji, bo sięgają po nagrania stare, niekiedy zupełnie już zapomniane. I wykonują je w doświadczony, a jednocześnie świeży sposób. Używają przy tym całej gamy instrumentów: kliku rodzajów banjo, mandoliny, skrzypiec, wiolonczeli, gitary, czy tradycyjnego juga.


Popełnili jednak członkowie CCD jeden błąd. Otóż wyprodukowali tylko jeden teledysk, do którego wybrali bodaj najmniej reprezentatywną piosenkę z całej płyty. Obejrzeć go możecie tutaj, ale z góry zaznaczam, że w ten sposób CCD nie poznacie – lepiej będzie jeśli sięgniecie po całą płytę. Gdybym ja poprzestał na teledysku i uparcie nie wysłuchał albumu, to po pierwsze rzuciłbym Carolina Chocolate Drops w odmęty niepamięci, po drugie nigdy nie powstałaby ta recenzja, a po trzecie z moich głośników nie sączyłyby się teraz dźwięki „Leaving Eden”. Tak się bowiem składa że jest to płyta idealna na niedzielne popołudnie – nietuzinkowa, tradycyjna i ożywcza zarazem, sprawiająca, że tupiemy nogą, a na naszej twarzy pojawia się uśmiech.

OCENA

pomysł: 4,0 | teksty: 3,5 | melodie: 4,0 | aranżacja: 4,5

Źródła zdjęć: mssupadope.blogspot.com

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Długoteksty i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Jest jeszcze nadzieja dla Ameryki

  1. Tommy pisze:

    ‚Jest jeszcze nadzieja dla Ameryki’. Pojechałeś po Jankesach. Także preferuję Brytyjczyków, ale nie uważam, żeby po drugiej stronie Atlantyku było aż tak źle. Jest Jack White, moim zdaniem prorok nowej ery, który umiejętnie łączy tradycję z nowoczesnością. Pięć lat temu Ry Cooder wydał jedną z najlepszych płyt jakie w życiu słyszałem. Myślę, że americana w nowym milenium jakoś się trzyma.

    • patykowy pisze:

      „Jakoś”, to w tym wypadku słowo-klucz. ;) Wiadomo, że mogłoby być gorzej, ale patrzę na lata 30., 40., 50., 60… Teraz nie mamy nawet ćwierci tego, co wtedy.

      A co do Coodera – jestem w trakcie dogłębnego słuchania jego najnowszego „Election Special”. Na razie nie będę zdradzał co sądzę, niedługo wrzucę recenzję.

  2. Tommy pisze:

    Cieszę się na recenzję. Ry jest genialny. ‚My Name Is Buddy’ zajmuje u mnie miejsce na tej samej, najwyższej półce co Sierżant Pieprz i Biały Album Bitli oraz Highway 61 i BIABH Dylana.

  3. „Jest jeszcze nadzieja dla Ameryki” – Oj zapewniam Cię, że jest jej jeszcze więcej! Bardzo miło jest czytać teksty o takich perełkach w polskim internecie :-) Super robota. Pozdro!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s