Przekrój przez współczesnego bluesmana



Twórczość Seasick Steve’a – dzięki swojemu charakterystycznemu brzmieniu – jest jedną z tych, które idealnie nadają się do stworzenia dobrej składanki. Owego zadania podjęli się nie tak dawno temu ludzie z Rhino. Co im wyszło, a co nie – czytajcież.

Płyta owa zwie się „Walkin’ Man: The Best of Seasick Steve” i wepchnięto na nią 21 kawałków, co daje całkiem sporo muzyki do przesłuchania. Znajdziemy tu utwory ze wszystkich 5 studyjnych albumów Steve’a. Wygląda na to, że tworzący składankę mieli pewien koncept i starali się dobrać piosenki tak by reprezentowały twórczość owego brodatego muzykanta z różnych stron. Częściowo im się to udało. Mamy tu bowiem m.in. utwory wykonywane na słynnej trzystrunowej gitarze Steve’a („Dog House Boogie”), grane na banjo („The Banjo Song”), czy na jednostrunowym diddley bo („Diddley Bo”).

Napisałem jednak, że zamierzony koncept został zrealizowany jedynie częściowo i rzeczywiście – nie wszystko poszło jak należy. Po pierwsze, komponujący składankę dobrali utwory tak, że parokrotnie towarzyszy nam uczucie déjà vu – a przecież w twórczości Seasick Steve’a nie brakuje oryginalnych melodii. Taki wybór piosenek zdecydowanie zafałszowuje obraz kreatywności muzyka. Po drugie, zapomniano o pewnym istotnym elemencie wszystkich dotychczasowych płyt Steve’a, a mianowicie o długich, ciekawych opowieściach z jego zagmatwanego życia. Ich brak na omawianej składance jest dla mnie niezrozumiały – jedna czy dwie takie historie pomiędzy zwykłymi piosenkami z pewnością urozmaiciłyby całą płytę.

Po trzecie, choć to już minus niewielki, można odczuć pewien zawód zaglądając w książeczkę dołączoną do płyty – w zasadzie w całości składa się ona z okładek wspomnianych pięciu studyjnych albumów Steve’a. Chciałoby się poczytać jakieś ciekawe informacje o poszczególnych utworach, pracy w studiu itd. Skoro już jesteśmy przy sposobie wydania, to warto wspomnieć jeszcze o wersji deluxe opisywanej składanki. Jest ona dość trudno dostępna, ale koncert oraz półgodzinny film dokumentalny, zawarte na dodatkowej płycie DVD, są naprawdę wartościowymi materiałami i dopełniają zawartość CD na tyle, że końcową ocenę wersji deluxe każdy we własnym zakresie może podnieść z „trzy i pół” na pełne „cztery”.

Choć, jak widać, nie wszystko ludziom z Rhino się udało, to „Walkin’ Man” jest ostatecznie płytą naprawdę dobrą. Zawiera kupę znakomitych utworów jednego z najwybitniejszych muzyków ostatnich lat i dzięki temu po prostu nie sposób określić jej epitetami „słaba”, czy nawet „średniawa”. W przypadku ludzi posiadających wszystkie regularne albumy Seasick Steve’a sens ma raczej jedynie zakup wspominanej wersji deluxe. Jeśli natomiast ktoś ma zamiar dopiero zapoznawać się z jego twórczością, to taki „debestof” jest na pewno niezłym pomysłem. A poznać Steve’a zdecydowanie warto.

OCENA

Źródła: warnermusic.com, musicweek.com, captainisdead.com

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Długoteksty i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Przekrój przez współczesnego bluesmana

  1. Dawidsu pisze:

    Dobór numerów jest nie najgorszy (oprócz haniebnego braku opowiastek), ale od razu widzę dwa niedopatrzenia: brak „Hobo Blues” i „Things Go Up”. Po głębszym namyśle stwierdzam, że powinny się jeszcze znaleźć „Hobo Low”, „Just Like a King” i „Burnin’ Up”. No, ale płyta nie jest z gumy…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s