Nietoperze są, muzyki nie za wiele



John Osbourne, bardziej znany jako Ozzy Osbourne, jakiś rok temu wydał swoją pierwszą – i póki co jedyną – autobiografię. Teraz trafiła ona (przetłumaczona) do kraju nad Wisłą. Czekając na recenzencki egzemplarz książki (ach, ta poczta) próbowałem przewidzieć, co też w niej znajdę. Osbourne jest przeciętnemu człowiekowi znany z reality show emitowanego na Music (a to dobre!) Television, wlewania w siebie dużych ilości różnych, niezbyt obojętnych dla zdrowia płynów, a także – a może przede wszystkim – z odgryzania głów nietoperzom, względnie gołębiom. Pomyślałem sobie: „może stary Ozzy zrezygnuje jednak z opowieści alkoholowo-zoologicznych, skupi się na innych fragmentach swojego barwnego jak owocowe landrynki życia i tym samym zaskoczy wszystkich czytelników?”.

Nie zaskoczył. Jakieś 3/4 autobiografii „Ja, Ozzy” to historie na temat narkotyków, alkoholu, wymiocin, seksu, chorób wenerycznych, defekacji, pobytów w areszcie i innych tego typu Wesołych Perypetii Dziadka Ozzy’ego. Jeśli ktoś oczekuje opowieści na temat pracy studyjnej, ciekawostek dotyczących tworzenia piosenek itp., to srogo się zawiedzie. Jest ich dosłownie kilka, co mnie osobiście boli. Osbourne postawił na „zniesmaczającą” cześć swojej kariery, ale przecież wszyscy mamy świadomość jego wybryków, więc w efekcie książka może zaszokować co najwyżej wasze babcie.

Jeśli chodzi o stronę techniczną, to „Ja, Ozzy” została wydana na dobrym poziomie. Okładka jest twarda, obwoluta błyszcząca, zdjęcia Osbourne’a ostre, a mój kuzyn, będący znanym wąchaczem książek, opisał bukiet owej auotobiografii jako „nietypowy, interesujący i bogaty” (po mojemu? farba drukarska). Tłumaczenie jest bardzo dobre – nie znalazłem zasadniczo żadnych błędów, jedynie parę literówek, a niezaznajomieni z kulturą anglosaską mogą liczyć na (co prawda dość pobieżne, ale na pewno liczne) przypisy.

Czas na jakieś sensowne podsumowanie. Ludzie, dla których Ozzy Osbourne to przede wszystkim muzyk, wokalista, będą książką „Ja, Ozzy” zawiedzeni. Z kolei smakosze ekscesów pozascenicznych, tak przecież typowych dla gwiazd rocka, otrzymują tutaj swoje ulubione danie w podwójnej porcji i z dodatkowymi frytkami. Na plus trzeba też zaliczyć owej ozbornowskiej autiobografii, że jest jedyną do tej pory (chociaż – o ile mi wiadomo – tak naprawdę napisał ją ghostwriter). Ostatecznie można więc stwierdzić, że fani Ozzy’ego powinni ją mieć na swojej półce. Ci natomiast, dla których Black Sabbath i sam Osbourne są „jednymi z wielu”, mogą sobie „Ja, Ozzy” odpuścić.

Źródło zdjęć: Wydawnictwo TELBIT, Brian Aris

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Długoteksty i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Nietoperze są, muzyki nie za wiele

  1. Parol pisze:

    Hej hej Patyk. Chciałem dodać małą informację a propos ghostwritera. Parę lat temu, kiedy Ozzy był w stadium planowania swojej autobiografii, stwierdził, że przez narkotyki, alkohol itp. ma wielkie dziury w pamięci. Postanowił wtedy poprosić kogoś, aby przypomniał, co robił ;) Jak bardzo ta informacja jest prawdziwa, nie dane mi w tym miejscu zweryfikować :)

    • patykowy pisze:

      O widzisz, ciekawe. Pasowałoby to poniekąd do krótkiego wstępu z początku książki. Pozwolę sobie zacytować:
      „Pewne wydarzenia opisane w tej książce mogą być przez niektórych wspominane inaczej. Nie zamierzam się kłocić. W ciągu ostatnich czterdziestu lat ładowałem w siebie alkohol, kokainę, qualludes, klej, syrop na kaszel, heroinę, rohypnol, klonopin, vicodin i całą masę mocarnych substancji, których pełna lista nie zmieściłaby się w tej notce. (…) Nie jestem pieprzoną Encyklopedią Britannicą, ujmę to w ten sposób. Przeczytacie tu tylko to, co wycisnąłem z galarety, którą nazywam mózgiem, gdy próbowałem odtowrzyć historię swojego życia. (…)”

  2. Parol pisze:

    Czyli Ozzy nie kłamał parę lat temu, pisząc, że nic nie pamięta :P Swoją drogą, pożyczyłbyś mi to cudeńko do przeczytania?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s