„Mamo, skąd się biorą teledyski?”



„Widzisz, synku – kiedy mamusia i tatuś bardzo się kochają…” Nie, zaraz, to nie tak. Zacznijmy jeszcze raz, od początku. Każdy, kto interesuje się muzyką, musi kiedyś trafić na jakąś informację – dotyczącą wykonawcy, gatunku, czy też muzyki ogólnie – która po bliższym zbadaniu okazuje się po prostu nieprawdą. Takich plotek w świecie muzycznym jest naprawdę dużo, a nie wszystkie z nich weryfikujemy, będąc pewnymi ich prawdziwości. Ja sam usłyszałem kiedyś mniej więcej takie zdanie: „materiał promocyjny nagrany przez Beatlesów do singli Paperback Writer oraz Rain, to w gruncie rzeczy pierwsze teledyski”.

Pomyślałem sobie: „o w pytkę, ale fajnie – nie dość, że zapoczątkowali tyle gatunków, to jeszcze można powiedzieć, że wymyślili MTV”. Jakiś czas później przeczytałem w internecie, że pierwszy był Bob Dylan z „Subterranean Homesick Blues”. Przepraszam, ale nie może być „dwóch pierwszych”. „Co jest, motyla noga?!” – zakląłem więc szpetnie. No właśnie – co z tymi teledyskami? Kto był pierwszy? Spróbujemy dzisiaj – nieco pobieżnie i na pewno nie wyczerpująco, ale mam nadzieję, że interesująco – rozwiązać tę zagadkę.


The Buggles – Video Killed the Radio Star


Zaczniemy nieco od końca – MTV. Ja wiem, że obecnie muzyki tam niewiele, bo stacją zawładnęli Murzyni odpicowujący samochody i inne „Poderwij mojego tatę”, ale kiedyś ta stacja naprawdę zasługiwała na nazwę Music Television, skupiając się głównie na puszczaniu teledysków. MTV ruszyło 1 sierpnia 1981 roku. Spróbujcie teraz wyobrazić sobie, jak mógł brzmieć i wyglądać teledysk w latach 80-tych XX wieku. Wielu z was pomyślało pewnie o magicznym słowie „kicz”. I macie rację. Lata 80-te, to jednak lata 80-te (cholera, zaskakujące stwierdzenie…) i pierwszy teledysk puszczony na MTV niespełna 29 lat temu (minutę po północy) nie odstawał specjalnie od reguły. Panie i panowie, oto pionerzy Music Television – The Buggles.


The Beatles – Paperback Writer

Kiedy jednak powstawało MTV, teledyski istniały już od jakiegoś czasu. Jakiego? Wracamy do wspomnianych Beatlesów. W 1966 roku po nagraniu podwójnego singla „Paperback Writer/Rain” (swoją drogą chyba mojego ulubionego) zdecydowali się oni także na zrealizowanie materiału promocyjnego w postaci klipów wideo do wspomnianych utworów. Nagrano je jeszcze w tym samym roku w ogrodzie pałacu Chiswhick House, po czym wyemitowano w programie „Top of the Pops”. Chłopcy stoją wśród zieleni grając na niepodłączonych do prądu instrumentach, trochę spacerują, Ringo wyraźnie się nudzi. Proponuję zwrocić uwagę na brawurowy uśmiech Paula McCartneya, któremu brakuje części zęba, co jest – o ile się nie mylę – efektem wypadku motocyklowego (widać to lepiej na zbliżeniach w „Rain”).


Bob Dylan – Subterranean Homesick Blues

Rok wcześniej, bo w 1965 roku, nagrane zostało cudo, które możecie obejrzeć klikając w „play” tu u góry. Bob Dylan stoi na tyłach jakiegoś tam londyńskiego hotelu w koszuli, kamizelce oraz obowiązkowej, lokatej czuprynie i przez dwie minuty pokazuje kartki z napisami. Strasznie głupie, c’nie? Nieprawda – fantastyczne! Dylan – co dla niego typowe – wciąż bawi się słowami. Jest tego mnóstwo w samym utworze, a dodatkowe smaczki dorzuca nam film. Każdy kogo ciekawią takie rzeczy i zna w zadowalającym stopniu angielski, powinien otworzyć sobie tekst piosenki i porównać go z tym, co Robert trzyma na kartkach („suckcess”, „pawking metaws”!). Wideo to mogłoby być uznane za teledysk wcześniejszy od beatlesowego, ale… Nie jest tak naprawdę teledyskiem. To fragment filmu „Dont Look Back” (bez apostrofu), wykorzystany też jako jego trailer i dopiero w późniejszych latach zaadaptowany jako teledysk. Póki co Beatlesi wygrywają.


The Animals – House of the Rising Sun


W 1964 roku The Animals zarejestrowali ten stary, folkowy utwór, co znacząco przyczyniło sie do wzrostu ich popularności. Co więcej, nagrano też do niego tak zwane „promo” (podobnie jak u Beatlesów), a więc – mowiąc naszym językiem – właśnie teledysk. Eric Burdon i reszta bandy łążą „w te i wewte” po przyszykowanej specjalnie scenografii, jak na dzisiejsze standardy nic specjalnego, ale… Wszystko wskazuje na to, że właśnie owo czterominutowe nagranie jest pierwszym, pewnym teledyskiem w znanej nam współcześnie formie. Oklaski.


Soundies


Na Animalsach moglibyśmy zakończyć, ale tak jak MTV nie wzięło sie znikąd, tak też idea teledysków nie powstała nagle w latach 60-tych. W latach 40-tych bowiem popularne były krótkie formy filmowe zwane „soundies” lub „promotional clips”, które możemy spokojnie nazwać proto-teledyskami. Występowali na nich tancerze, żartoopowiadacze, ale przede wszystkim muzycy. Soundies odtwarzano na specjalnych maszynach (w rodzaju szaf grających) rozstawionych w klubach nocnych, czy restauracjach. Pomogły one wypromować wielu artystów, jak Doris Day, Nat King Cole i Louis Armstrong. Nagrywane filmiki czasem prezentowały sceny będące odzwierciedleniem śpiewanej piosenki (jak w powyższym „One Meatball”), częściej jednak przedstawiały po prostu występujący zespół (proponuję obejrzeć tego oto pana, który prawdopodobnie jest jakimś dalekim krewnym Jimmiego Hendrixa). Oba schematy są powtarzane do dnia dzisiejszego.

Cały temat zasługuje z pewnością na dokładniejsze zbadanie i jestem przekonany, że da się jeszcze w tej kwestii wiele powiedzieć. Forma tego bloga na takie przydługawe wywody nie pozwala, ale może ktoś z was ma do powiedzenia coś na temat teledysków? Piszcie w komentarzach.

Źródło zdjęcia: popdose.com

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Pięciozbiory i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „„Mamo, skąd się biorą teledyski?”

  1. niepowiemXD pisze:

    z kapusty!

  2. somewherenowhere pisze:

    Wszystkiego najlepszego z okazji BlogDay!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s