Alicja widmo na wyspie



Nie jestem żadnym wielkim filmoznawcą, ale raz na jakiś czas wybieram się do kina – zwłaszcza gdy akurat wyświetlają w nim dzieło któregoś z lubianych przeze mnie (lub chociaż znanych mi) twórców. Ostatnio okazji takich było kilka: szeroko reklamowana „Alicja” Tima Burtona, „Autor widmo” niegrzecznego Romka Polańskiego i „Wyspa tajemnic” mojego prywatnego boga – Martina Scorsese. Dwa z nich są całkiem dobre, jeden tylko średni. Który? Nie pytaj – kliknij w „czytaj resztę”, łapserdaku.


The Ghost Writer

Polański ostatnio jest bardziej znany raczej ze swoich kontaktów z trzynastoletnią trzynastolatką, niż z bycia reżyserem. A szkoda, bo np. „Dziecko Rosemary” wręcz uwielbiam, a „Chinatown” przynajmniej lubię. Od razu muszę powiedzieć, że „The Ghost Writer” („Autor widmo”) na mojej prywatnej liście znajduje się zdecydowanie bliżej tego drugiego, bo tak dobry jak „Dziecko” nie jest na pewno. Film opowiada o „ghost writerze”, który (pozostając anonimowym) pisze biografię dla byłego premiera Wielkiej Brytanii. Okazuje się jednak, że pisanie książek może być wyjątkowo niebezpieczne, pojawia się intryga, jest spisek, służby specjalne i tak dalej. Ogólnie rzecz biorąc fabuła może nie jest czymś überwybitnym, ale na pewno nie zaniża poziomu pana Romana. A już za końcową scenę ma on u mnie na pewno duży plus. Na swój sposób urokliwa jest też scenografia i zdjęcia. Autorom „Writera” udało się wprowadzić tajemniczy, ale i pociągający klimat odosobnienia. Jeśli ktoś zwraca uwagę na wizualną stronę filmów, to powinien „Ghost Writera” zdecydowanie zobaczyć. Obsada cudów nie wyczynia, ale może to i dobrze, a już taki na przykład Pierce Brosnan osiągnął coś bardzo ważnego – kojarzył mi się z Jamesem Bondem tylko przez pierwszych kilka minut (co, jak zobaczycie za chwilę, jest dużym wyczynem). Soundtrack bardzo ładnie zgrywa się z obrazem i – przede wszystkim – jest konsekwentny. Ogółem dostajemy film, który chyba tak naprawdę nigdy nie pretendował do miana dzieła wybitnego, ale już bardzo dobrym próbował być i to mu się z pewnością udało. Go, Roman, go!

OCENA:

Pomysł 3,5 | Historia 4 | Aktorzy 4 | Zdjęcia 4,5 | Dźwięk 4


Alice in Wonderland

Nie jestem wyznawcą Tima Burtona, ale oglądanie jego filmów było dla mnie do tej pory dużą przyjemnością. „Alicją w Krainie Czarów” niestety zaniżył poziom. Zacznę może jednak od tego, co było w tej produkcji w porządku, a potem już pojadę z wadami, żeby zostawić was z niesmakiem (sprytnie, co?). Za bardzo dobre można z pewnością uznać kostiumy oraz scenografię. Jest to chyba zresztą swoisty burtonizm. Pozytywnie wypadła też na pewno opowiedziana historia, a konkretnie te jej fragmenty, które zaczerpnięto prosto od Lewisa Carrolla. „Jabberwock” wciąż wymiata (przy okazji – tenże wiersz w wykonaniu Donovana). To już jednak – z wiadomych powodów – jedynie połowiczna zasługa Burtona. A co było „be”? Ogólnie rzecz biorąc Tim nie wykorzystał potencjału drzemiącego w powieściach o Alicji. Próbował dodać co nieco od siebie, ze średnim skutkiem. Film miejscami jest po prostu nudny. Poza tym kuleje obsada (może prócz Heleny Bonham Carter). No i ten nieszczęsny Johnny Depp… dlaczego ostatnio niemal wszystkie grane przez niego postacie wyglądają tak samo?! Patrząc na Kapelusznika idącego po stole widziałem kopię kapitana Jacka Sparrowa spacerującego po pokładzie – tylko ciuch inny. Czekam na powrót Dżonego do formy z czasów „Fear and Loathing in Las Vegas”. To by było na tyle, tadam! Podsumowanie: jeśli jesteś zagorzałym fanem Burtona już widziałeś ten film, jeśli nie – nie ma potrzeby żebyś go obejrzał.

OCENA:

Pomysł 2,5 | Historia 4 | Obsada 3 | Zdjęcia 4,5 | Dźwięk 4


Shutter Island

I na sam koniec: Martin Scorsese. Nie ma się co oszukiwać – chłop nakręcił parę fantastycznych filmów i musiałby być prawdopodobnie jakimś półbogiem, żeby trzymać dokładnie ten sam poziom każdą swoją produkcją. Powiem od razu: „Shutter Island” (po naszemu „Wyspa tajemnic”, laboga!) do „Goodfellas” się nie zbliżyło. Gdyby jednak coś takiego się Martinowi udało, to przecież napisałbym o tym cały, duży artykuł (albo i dwa), a nie wciskał skróconą recenzję obok dwóch innych filmów, więc chyba nikt z was zdziwiony nie jest. O czym opowiada „Shutter Island”? Ano o detektywie, granym przez Leonardo „Titanica” DiCaprio (swoją drogą kreacja przynajmniej dobra), który przybywa na pewną wyspę (really?), gdzie znajduje się szpitalo-więzienie dla obłąkanych złoczyńców. Pomysł stosunkowo oryginalny i na dodatek dość dobrze (poza jedynie kilkoma scenami) wykorzystany fabularnie. Muszę przyznać, że przez dość długi czas dałem się wodzić Scorsese za nos. Co do zdjęć – ciekawostka. Mianowicie „Wyspa” pod względem wizualnym nie odstaje ani od „Ghost Writera”, ani od „Alicji”, a więc maniacy magii ruchomych obrazków mogą być ostatnio zdecydowanie zadowoleni. Z muzyką towarzyszącą zdjęciom nie jest już tak fantastycznie, wydawała mi się ona dość nijaka. Nie umniejsza to jednak wiele filmowi Scorsese i ostatecznie mogę z zadowoleniem przyznać „Wyspie” mocną czwórkę (pamiętajcie, że u mnie najwyższą oceną jest 5). A gdyby ktoś pytał, czy lepszy jest „Autor widmo”, czy „Shutter Island” (bo w gruncie rzeczy są to filmy podobne gatunkowo), to musiałbym odpowiedzieć… że nie mam pojęcia. Generalnie rzecz biorąc współczesne kino raczej nie osiąga poziomu moich ulubionych produkcji z lat 60-tych, 70-tych, czy pierwszej połowy 90-tych, ale choćby mnie smażyli na Kujawskim (i czosnku krojonym żyletką) nie powiem, że w Hollywood źle się dzieje.

OCENA:

Pomysł 4 | Historia 4 | Obsada 4 |Zdjęcia 4,5 | Dźwięk 3,5

Żródło zdjęć: imdb.com, filmweb.pl

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kinonotatki i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s