A może by tak: Screamin’ Jay Hawkins?



Kojarzycie Marylina Mansona? Tak. A Alice’a Coopera? Tego już może nie wszyscy, ale większość zapewne też. Poza tym: Ozzy Osbourne, GG Allin, połowa jakichś tam grup death metalowych. Co ich łączy? Są uważani za przedstawicieli tzw. shock rocka, co oznacza, że oprócz muzyki dają nam mniej lub bardziej udany show, który ma szokować (thank you, Captain Obvious!). Makijaż czarną kredką, odgryzanie głów nietoperkom, sikanie na scenie i takie tam.


Generalnie rzecz biorąc przeważnie wychodzi im to dość kiczowato, ale taki też chyba jest (przynajmniej częściowo) ich zamysł. Niestety, o ile twórczość Ozzy’ego (przez pewien czas) była całkiem niezła, to już muzyka jaką prezentują/owali Marylin, GG czy Alice jest w najlepszym wypadku średnia (na współczesnym metalu się nie znam, więc tę kwestię pominę). Mamy jednak pewnego artystę, którzy pozostawił po sobie dużą ilość fantastycznych nagrań, a tak się składa, że oprócz tego… jest prekursorem całego gatunku shock rocka.


Jalacy Hawkins urodził się w 1929 roku. Początkowo chciał zostać śpiewakiem operowym i choć po pewnym czasie priorytety mu się zmieniły, to ten pierwiastek operowości słychać w niemal wszystkich jego nagraniach. Muzyki nie porzucił, umiał wszak grać już na pianinie oraz gitarze, a także całkiem nieźle śpiewać. Został więc muzykiem bluesowym. Grał także w obozach wojskowych, kiedy został wysłany na front w trakcie drugiej wojny światowej. Po powrocie do kraju zaczął rozwijać swój niezwykły styl będący połączeniem bluesa, muzyki big bandowej (coś w rodzaju Benny’ego Goodmana, Franka Sinatry) oraz Hawkinsowego nieokrzesania (na marginesie: Jay był mistrzem boksu stanu Alaska).

W 1956 roku Screamin’ Jay Hawkins (bo taki pseudonim przybrał Jalacy Hawkins) nagrał swój największy hit – „I Put a Spell on You”. W trakcie nagrywania cały zespół był pijany, sam Jay w końcu zaliczył tak zwanego zgona i potem niczego nie pamiętał. A tak się składa, że w trakcie sesji dał naprawdę niezły popis – chrumkał, charczał, krzyczał, jęczał… Posłuchajcie tylko oryginalnego nagrania: LINK. Jako, że były to jeszcze czasy przed rewolucją obyczajową nagranie zostało zakazane przez wiele stacji radiowych jako zbyt obsceniczne i nawiązujące do seksualności.


Mniej więcej w tym czasie samym pewien DJ zaproponował Screamin’ Jayowi, że zapłaci mu 300 dolarów, jeśli ten na początku koncertu wyłoni się z trumny. Nasz sympatyczny Murzynek przystał na tę propozycję, a potem cały pomysł znacznie rozwinął. Zaczął pojawiać się na scenie wyposażony w akcesoria voodoo, ubrany w skórę lamparta. Miał też swoją ulubioną laskę zakończoną czaszką paląca papierosa (sic!) – nazwał ją Henry. Wszystko to połączone z jego unikalnym stylem wokalnym stworzyło legendarny, szokujący, ale zarazem komiczny i pastiszowy wizerunek Jaya, którego fragment możecie zobaczyć na znajdującym się poniżej koncertowym wykonaniu „I Put a Spell…”.

Hawkins nagrał jeszcze trochę popularnych kawałków („Frenzy”, „Alligator Wine”, „Little Demon”, „Constipation Blues”), żaden jednak nie powtórzył sukcesu „Spell”. W latach 80. i 90. koncertował on wspólnie chociażby z The Clash czy Nickiem Cavem, jego muzyka była stosunkowo popularna w krajach europejskich. Niestety – 12 lutego 2000 roku Jay zmarł w Paryżu po operacji tętniaka. Zostawił nam jednak swoją wspaniałą muzykę (na początek polecam płytę „Cow Fingers and Mosquito Pie”)… I przy okazji około 50-70 dzieci na całym świecie.

Źródło zdjęcia: onshuffle.wordpress.com

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Długoteksty i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „A może by tak: Screamin’ Jay Hawkins?

  1. niewazne pisze:

    Zapomniałeś o jedzeniu kotów :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s